Ostap Bondarczuk





Wysoki, silnej budowy, ogorzały na czarno prawie, z wygoloną po staremu głową, na której wierzchu trocha siwych włosów zostało, z zapuszczoną srebrzystą brodą, w siwej sukmanie,
opierając się na kiju, wszedł z pokłonem do chaty i ciekawie zbliżył się do Ostapa.
- Kto by to powiedział! - zawołał po chwili - że to biedne dziecko na takiego panicza wyjdzie!
Pamiętam, jak u nas byli Francuzi, sierota chleba prosił - ot szczęście!
- Szczęściem to nazywasz, Romanie? - rzekł Ostap. - Oj, stary! ja wam zazdroszczę.
- Tać to gadać wolno - odpowiedział starzec kiwając głową - ale prawda prawdą. Przynajmniej macie czas Panu Begu się pomodlić, podumać, odpocząć, a choćby popłakać.
Człowiek i na to czasu nie ma. Mnie siedemdziesiąt kilka lat, a za pługiem jeszcze chodzę.
- Praca, mój stary, nie jest nieszczęściem.
- A cóż? - spytał naiwnie Roman.
- Niespokój w duszy.
- A jak ma być spokój, kiedy człek pracuje i rok cały przepociwszy się, na zimę i wiosnę ledwie kawałek ma chleba
- Wam na to nie narzekać - odezwała się Kulina - bo wy
macie dwuletnie żyto.
- Ja, ale drudzy nie mają, wszystko to jedno. Dziś u mnie jest, jutro nie stanie.
I mnie zniszczą, jak tamtych poniszczyli, co z samopłużnych na ogrodników poprzechodzili.
- Cyt! - rzekła stara - a nu kto podsłucha?
- Ja to im w oczy powiem.
Kilka tak razy rozmowa, różnie poczynana, zawsze się na użaleniach kończyła; ilekroć zejdą się wieśniacy nasi, muszą wypowiedzieć, co im na sercu cięży.
I nie dziw, skarga wzdyma na chwilę żal i podnosi, ale potem lżej po niej. Poczęły się częstowania w koło, kieliszek chodzić zaczął i utyskiwania z nim razem.
Każdy opowiadał swoje dzieje, swoje utrapienia; przytomni często sami stękając z cudzych przygód się śmieli.
Jest litość w ich sercach, ale nie znajdziesz jej często na ustach; stąd najfałszywsze wypływają sądy. Łatwiej się jej czynem objawić niż wysłowić.
Obraz, jaki w tej chwili wnętrze chaty przedstawiało, wart był pędzla malarza, tak oryginalny i malowniczy.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>