Ostap Bondarczuk





Wpośród ogorzałych wieśniaków, biała, piękna twarz
Ostapa jaśniała smutkiem i powagą obleczona, obok niej siwobrody Roman, zgrzybiała Kulina, rumiana i uśmiechająca się
Zoja, smętna Fedkowa, ponury mąż jej, szyderski Janko - grupowali się w jedną całość na tle ciemnym, głębokim chaty żywymi blaski oświeceni.
Zoja nie spuszczała z oka Ostapa; wesołe dziewczę pamiętało go chłopięciem i kochało dzieciną będąc jeszcze.
Teraz odżywały uczucia na widok dorodnego mężczyzny, ale bojaźliwie rachując, jak daleko było od niego do niej.
Sto razy niebieskie oko kierowało się ku niemu i zwracało ku ziemi, poprawiała włosy, spoglądała po sobie, szukała, czy na nią nie spojrzy. On nie patrzał.
Cały zajęty starą i braćmi, nie uważał prawie siostry. Czas upływał szybko i Ostap nareszcie zabrał się do wyjścia.
- Przeprowadzę cię - rzekł Fedko - wszak we dworze stoisz?
- We dworze, ale mi czas wracać, chodźmyż.
Wszystkich oczy przeprowadziły znowu wychodzących. Sami z bratem powoli szli ulicą.
- Teraz, kiedyśmy sami - rzekł Fedko z cicha - możesz mi powiedzieć i ja spytać mogę, co z sobą myślisz, bracie
- Alboż wiem?
- rzekł Ostap - alboż o sobie myśleć i sobą rządzić mogę? Zrobię, co mi każą.
- To ciebie nie uwolnili?
- Nie, i nie spodziewam się tego. Graf mnie nigdy nie lubił.
- Cała nadzieja w panience, to dobre serce i gdyby mogła...
- Ależ możeż cokolwiek?
- W małych rzeczach, Bóg z nami! jakoś to będzie.
Ostap miał wracać się już do dworu, ale serce wiodło go gdzie indziej. Od pierwszego kroku za wrota ciągnął się ku smętarzowi, mogiła matki i ojca wlokła go ku sobie.
Ale żądanie to, wśród nocy, tak się musiało dziwnym wydać Fedkowi, że o nim nie śmiał wspomnieć.
Aż przemógłszy się rzekł:
- Fedku, byłem u żywych, trzeba pójść pokłonić się umarłym.
- Gdzie? - spytał drugi zdumiony.
- Na mogile.
- Po nocy?
- Tym lepiej, nikt nas nie zobaczy, a chce mi się uklęknąć i pomodlić za ojca i matkę. Pójdziesz ze mną?


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>