Ostap Bondarczuk






- Eustachy, w niebezpieczne wpadasz marzenia! Poczekaj powodów, nim gryźć się poczniesz. Nie mówmy o tym, widzę, że nie mogąc cię uspokoić, gorzej tylko rozdrażnię.
Ja nie jestem wcale, jak myślisz, wyjątkiem, owszem, należą do mego ogółu
całkowicie; ze mnie mógłbyś, składniej biorąc rzeczy, wziąć miarę innych.
- Dajże Boże!
Zresztą, mój Alfredzie, szanując najwyżej twoją przyjaźń wiem, że to pierwszy i zapewne ostatni związek tego rodzaju.
Potrafię stanąć na miejscu moim i wytrwać sam jeden, nie pokuszę się o nic, zamknę się w sobie. Przeznaczeniem moim: wspomagać, cieszyć, leczyć moich braci, resztę losu u Boga.
To mówiąc wstał. ale wzruszony i zarumieniony, widać było, że nie powiedział głębi swej myśli, na której dnie coś tajemnego zostało.
Alfred nie pytał go więcej; wieczór nadchodził, razem więc zwrócili się ku miastu i mieszkaniu.
W drodze przyłączyli się do nich dawni uniwersyteccy towarzysze, eks-bursze, ale już przeszli na filistrów, bez atrybutów studenckich, wytwornie ubrani i weseli, upojeni życiem jak
wszyscy, co wchodzą dopiero na próg z nie nadłamaną jeszcze nadzieją. Rozmowa stała się powszechną, wesołą i obojętną.
Każdy opowiadał swoje zamysły w przyszłości, projekta niecierpliwe, gorące marzenia.
Jeden Eustachy szedł z głową spuszczoną, milczący; przez uczucie delikatności nikt go nie wyzwał do wtórowania wrzawliwemu chórowi zapaleńców.
Alfred także wstrzemięźliwie na zapytania odpowiadał dowcipnie i grzecznie żartując z otaczających, nie odkrył się ani na chwilę z tym, co sam w sobie o sobie myślał.
Zbliżmy się do niego, abyśmy powody tej wczesnej niewiary w przyszłość dojrzeli.
Alfred był synem pięknego imienia i dawniej pięknego także mienia rodziców.
Ale u nas częściej niż gdzie indziej się trafia, że imię ciężarem swym gniotąc, nareszcie tych co je noszą, spycha w niedostatek, ubóstwo.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>