Ostap Bondarczuk





Po obiedzie uwarzonym przez starą babę, niegdy dworską gospodynię, u kominka, Mrzozowski wychodził na wioskę, na puste łany, rozprawiał z wieśniakami, których napotykał,
wstępował do arendarza Lejby, który już objął w posiadanie austerią traktową i wypiwszy kieliszek wódki, nakiwawszy głową, powracał siedzieć na pustym kuferku.
W dnie świąteczne jeździł do żony do Łucka, lecz w poniedziałek po niedzieli i nazajutrz po święcie powracał na stanowisko.
Zwyczajnym wątkiem medytacji pana Mrzozowskiego było:
- Jak też to oni nic nie poszanowali! - i... - Co to graf powie, gdy powróci?
Wprawdzie pisał pan Mrzozowski do grafa, ale nie otrzymawszy odpowiedzi nie był pewien, czy list jego doszedł.
Jednego poranku, gdy właśnie ukończył przegląd pałacowych pustek i już miał z sieni wychodzić, posłyszał rządca trąbkę pocztarską, laskanie z bata i turkot powozu
spuszczającego się w jar ku dworowi. Mrowie po nim przebiegło.
- Dalipan, ktoś jedzie! - rzekł w sobie, a gdy się przybliżało:
- Doprawdy, że jedzie - powtórzył.
Trąbka grała coraz to głośniej.
- Jak Boga kocham, ktoś jedzie! - zawołał i wyskoczył zaczerwieniony.
A właśnie w gruzy wtaczała się żółta, bombiasta landara, sześcią koni zaprzężona, za nią koczyk, za koczykiem bryka.
- Jak żonę i dzieci kocham, to graf!
Co ja tu nieszczęśliwy pocznę? - łamiąc ręce przeraźliwie zaskowytał pan rządca. Landara zajeżdżała przed ganek.
Z okna wysunęła się ziewająca głowa pana grafa z rumianym obliczem, obwisłą wargą i siwymi, zaspanymi oczyma.
Spojrzał i zakrzyknął.
Mrzozowski stał drżący, czapkę wziąwszy pod pachę, skulony, z miną zbiednioną.
- Co to jest? - zawołał graf.
Hrabina wychyliła się, spojrzała, zakryła oczy rękami i krzyknęła boleśnie:
- Ach! ach!
- Co tu jest? pustka? - powtórzył dziedzic.
- Jak zwyczajnie po wojnie - szepnął zginając się rządca.
- Ale to chyba u nas tylko! Nigdzie nic podobnego nie widziałem.
- Po trakcie, jaśnie wielmożny grafie, tak wszędzie.
- Więc wszystko.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>