Ostap Bondarczuk





- rzekł Janko. - Mówią ludzie, że to pomaga.
- A skąd ognia?
- Będę miał siłę rozkrzesać i rozpalić!
- Ale z czego? Drew nie ma.
- Prawda, ale płoty są.
I wyszedł, a wkrótce zatrzeszczał częstokół przed chatą i Janko powrócił z oberemkiem na ramionach.
Wniósłszy je jednak, usiadł, zrobiło mu się słabo, oczy zaszły mgłą, zatrząsł się.
- Wiesz, Fedko - rzekł - mnie coś źle.
- I tobie?
- O! zimno!
- odparł Iwan - we środku zimno. Jakby wiatr chodził po mnie, i palce pokostniały. Ale taki ognia rozpalę, bo Zoi trzeba czegoś ciepłego. Ona dawno słaba; może pozdrowieje.
Zwlókł się więc i na siłę dobył ognia, począł go rozdmuchiwać, ale przemokły ad deszczu kawał płota nie zapalał się.
Trzeba było porąbać ławę suchą, aż od niej dopiero ogień się zajął i buchnął żółtym płomieniem. Chora zwróciła oczy na ognisko i nie spuściła ich z niego.
Janko nastawił garnek wody, a Fedko usiadł przeciw siostry sparłszy się na ręku i płakał.
Kilka głosów dały się słyszeć w ulicy; spojrzeli wąskim okienkiem.
Para wołów ciągnęła wóz, na nim kołysały się trzy razem postawione, z lichych desek zbite trumny; stary dziad poganiał, dziecię nagie do połowy, bose, płaczące, czepiało
się kół i boleśnie łkało.
- To już reszta z tamtej chaty! - zawołał Fedko.
- Troje!
- Troje! Tylko Roman jeszcze żyw i woły pogania, a wnuczę bieży za nim.
Gdy to mówi Fedko, zastanowił się wóz nagle i krzyk dał się słyszeć przerażający, zaraz po nim płacz bolesny dziecka.
- A to co?
- spytał Janko, który od ognia nie odstępował.
- Co? stary Roman w ulicy padł i leży, dziecko nad nim, a woły z trumnami stanęły. Porzucimże tak starego Romana?
- A cóż zrobim z nim?
- Jest u nas miejsca aż nadto - rzekł Fedko - znieśmy go tu. Ja odwiozę umarłych i pochowam.
Nic nie odpowiedział Janko, tylko wstrząsając się od zimna wstał i zbliżył się do drzwi.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>