Ostap Bondarczuk





W drugim końcu wsi świeciła łuna pożaru i rozszerzała coraz bardziej. Z dachu na dach przelatywało płomię wzmagające się, wiatr poddymał; nikogo przy ogniu.
Ze dworu nikt wybiec nie śmiał na wieś, na wsi nie było komu ratować; puste już chaty po cholerze żarł rozniecony pożar.
Kilka tylko cieniów czarnych ruszyło się koło ognia: byli to chorzy, co się grzać biegli, przejęci dreszczami, poprzedzającymi zwykle rozwinienie słabości.
Dzwon, poruszony bezsilną ręką, słabo się odzywał.
Wtem zadzwoniło na trakcie; bryczka zaprzężona trzema końmi wstrzymała się naprzeciw pożaru.
Silny głos podróżnego zabrzmiał nad uszami nieprzytomnych ludzi, co się przy płonących węglach rozgrzewali.
Słusznego wzrostu, silnej budowy mężczyzna począł drapać się na dach najbliższy, jeszcze nie spalony, snopki pokrywające go odrzucać.
Za jego przykładem poszedł woźnica i kilku ludzi nadbiegłych.
Dym czarny i gęsty ustawał, deszcz ulewny pomógł do ugaszenia ognia, który się ograniczył tym, co już zniszczone było.
Rzucając na dachu ludzi, przybyły Ostap pędem pobiegł ku chacie, gdzie Janko, Zoja i Roman stękali nieprzytomni i pomocy bożej, nie rachując już na ludzką, wzywali.
Wbiegł, spojrzał, załamał ręce; a dostrzegłszy przy ogniu dogasającym uśpionego Janka, wstrząsnął nim.
- Gdzie brat? gdzie żona? gdzie Kulina? - zawołał.
Janko wytrzeszczał oczy, otworzył usta, ale odpowiedzieć nie mógł. Nanieciwszy ognia większego, rzucił płaszcz i z westchnieniem począł Ostap zajmować się chorymi.
Wszystko potrzeba było robić samemu: podnosić ich, opatrywać, okrywać i poić. Przygotowane lekarstwo, które miał przy sobie, spłynęło z kolei w usta Zoi, Romana i Janka.
Zrobiwszy, co mógł, siadł, podparł się i znużony pozostał jak przykuty do miejsca, niekiedy jękiem, westchnieniem chorych zbudzony tylko z odrętwienia.
- To nie wszystko - rzekł w duchu.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>