Ostap Bondarczuk





Ty, pani, i Alfred jesteście na zawsze w biednym sercu, z którego nic was nie wyruguje, bo któż by więcej z taką anielską dobrocią chciał się zbliżyć do człowieka
odepchnionego przez towarzystwo, skazanego na poniżenie.
- Gorzkie masz pan wyobrażenie o świecie, ale jest że dziś kto, co by śmiał cenić człowieka z czego innego, jak z niego samego?
- Cóżem ja wart! - łamiąc ręce rzekł Eustachy.
- Czyżem zasłużył sam na co więcej nad litość?
- O! z mojej strony - żywo przerwała Misia - daleko więcej, bo na wdzięczność, bo na...
Na ustach już miała straszne i niewyrachowanych skutków wyznanie, gdy Alfred, który odszedłszy niepokoił się o tych, których sam na sam zostawił, wpadł pospiesznie do pokoju.
Rzutem oka po obu twarzach wyczytał, że rozmowa nie musiała być obojętna, ale poznać nie mógł, na czym się przerwała.
- Jedziemy - zawołał wesoło niby.
- Bądź zdrowa, kochana kuzynko. Jedziemy do Skały. Dobry mój Eustachy obiecał mi tam kilka dni, może dłużej zabawić. Czekają na mnie moi chorzy.
Wczoraj odebrałem wiadomość, że w jednej z wiosek pokazała się cholera. Nasz obowiązek spieszyć na ratunek; to ci tłumaczy mój pośpiech...
Pożegnanie było prawie obojętne, tak wszyscy nieprzytomni. Zaledwie drzwi się zamknęły za nimi, Misia wypadła do pokojów, z pokojów w ogród i skryła się w zarosłych ulicach.
Pani des Roches, każdy krok jej śledząca, pospieszyła za nią.
Tymczasem dzwonki pocztowe, oddalające się coraz, mierzyły odległość, którą powóz Alfreda na pocztowej drodze ubiegał.
Michalina otworzyła z bijącym sercem furtkę na trakt wychodzącą. Jeszcze raz chciała go zobaczyć - jeszcze raz.
Ale jak cień przemknęły się przed nią rozpuszczone konie i niczyjej nawet nie dostrzegła twarzy, bo Eustachy w głębi wozu wciśnięty udawał snem znużonego.
Alfred tylko dojrzał sukni u furtki i rzekł w sobie z westchnieniem.
- Jest to więc szał niepokonany. Biedna Misia!
Wieczorem Eustachy leżał nieprzytomny na łóżku, a Alfred czuwał nad nim.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>